|
06.03.2007. |
|
Po pewnym odwlekaniu sprawy w końcu postanowiliśmy zebrać się na odwagę i udaliśmy się na dobrowolne pokłucie.
Najpierw porównaliśmy ceny kilku prywatnych centrów medycznych, gabinetów lekarskich i Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Najtańszy okazał się gabinet lekarski na ul. Gdańskiej 2/1. Bardzo miła obsługa, szczepienia wykonuje sama Pani doktor, chętnie doradzi. My zdecydowaliśmy się na uderzeniową dawkę szczepień za jednym razem: polio, dur brzuszny, tężec i błonica oraz grypa. Szczepienia przeciw żółtaczce mamy aktualne (robiliśmy tuż przed wyjazdem do Chin, choć niektórzy zarzucali nam rasizm ). Zostaliśmy w sumie pokłuci w 6 kończyn, które przez dwa następne dni nas bolały, i byliśmy ogólnie osłabieni, ale byliśmy dzielni. W końcu zdrowie ponad wszystko. Na koniec dostaliśmy Międzynarodowe Książeczki Szczepień (nie wszyscy dają, trzeba się dopytywać), gdzie Pani nam wpisała również tą żółtaczkę i prawie skończyły się w niej miejsca na tzw. szczepienia "inne". Pozostałe strony w książeczce zarezerwowane są na szczepienia przeciwko cholerze, żółtej febrze i ospie. Obecnie szczepienia przeciw cholerze nie są nigdzie obowiązkowe, a przeciwko ospie uznawane wręcz za niebezpieczne, jednak wzór książeczki pozostaje niezmieniony od 1969 roku. |
|
Zmieniony ( 19.03.2007. )
|