|
28.02.2007. |
|
Po dwutygodniowym oczekiwaniu zostaliśmy zaszczyceni wizą australijską. Całą transakcję załatwia się online: najpierw należy wypełnić długi wniosek, następnie dokonuje się płatności kartą kredytową (70 AUD - ok. 165 PLN) i czeka na decyzję.
Po dwóch dniach otrzymaliśmy e-mailową prośbę o dołączenie do aplikacji Darka kilku dokumentów (m. in. PITy z dwóch lat , dokumenty rejestracyjne firmy, wyciągi bankowe, itp.), a do mojej - odpowiedzi na kilka pytań (o zarobkach, planach po wyjeździe z Australii, itp.). Wydaje nam się, że to trochę zbyt dokładne sprawdzanie turysty, który chce wjechać do kangurowa na 2 (słownie: dwa) tygodnie. No ale w tej sytuacji to oni rozdają karty i nie ma się co szarpać. Swoją drogą nawet Amerykanie nas tak dokładnie nie prześwietlali. Najzabawniejsze było to, że żaden z dołączanych dokumentów nie może przekroczyć 500 KB, a osiągnięcie takiego rozmiaru w przypadku skanu kilkustronicowego PITa graniczy z cudem. Dlatego musieliśmy większe dokumenty dzielić na części, co dało w sumie ok. 30 (!) dołączonych plików. Chyba nie zdają sobie sprawy jak długi i skomplikowany może być polski PIT. W końcu po dwóch tygodniach otrzymaliśmy odpowiedź (w międzyczasie można śledzić postępy w rozpatrywaniu naszej aplikacji online), że Kangury i Misie Koala chętnie będą nas oglądać u siebie przez najbliższe 12 miesięcy, nawet jeśli w tym czasie będziemy chcieli do nich przyjechać klikakrotnie, pod warunkiem że jeden pobyt nie przekroczy 3 miesięcy. No i super.
|
|
Zmieniony ( 28.02.2007. )
|