|
Przygode czas zaczac. Nasza zaczela sie na lotnisku w Bydgoszczy, gdzie odnotowalismy pierwsze straty: ja zgubilam jeden kolczyk. Wszyscy mowili ze "na szczescie". Jakby tego bylo malo, Darek w drodze losowania zostal wytypowany do kontroli bagazu (zamknieta klitka, swiatlo w oczy i uciazliwe pytania "co to jest?" ;-))
Mimo tak oczywistego wiatru w oczy udalo nam sie jednak podjac ostateczna decyzje o wylocie. A nie bylo latwo. Ogrom lez naszych, naszych rodzicow, Ani, Jacka i wszystkich innych wyjezdzajacych i zegnajacych tych wyjezdzajacych byl przytlaczajacy. Stanelismy twarza w twarz z pytaniem: ruszamy czy nie? Ruszylismy. Najpierw do odprawy paszportowej a nastepnie do samolotu tuz za tlumem walczacych o najlepsze miejsca pasazerow. Rodzice machali nam z tarasu widokowego (byl czynny ten na miejscu, nie ten we Wroclawiu ;)), my machalismy im z plyty lotniska i ze schodow do samolotu. W koncu stracilismy ich z oczu. Dziekujemy za tak mile pozegnanie! Londyn przywital nas fountopozerajacym automatem sprzedajacym bilety na autobus, na szczescie nakarmilismy go tylko dwoma. Okazalo sie ze wbrew powszechnie panujacej opinii bilety mozna spokojnie kupic u kierowcy i nawet bez odliczonych pieniazkow. Noc spedzilismy po nocnych Polakow rozmowach u Darka i Ani w sympatycznym, typowo angielskim domku. DZIEKUJEMY WAM BARDZO!!! We wtorek dotarlismy na tyle wczesnie na lotnisko Heathrow, ze zalapalismy sie na miejsca przy oknie. I nawet plecaki z przytroczonymi karimatami nikogo nie zdziwily (zupelnie inaczej niz w Bydgoszczy, no ale to jest w koncu wielki swiat). Lot byl dlugasny, z wariujaca klimatyzacja, telewizorkami w siedzeniach i dosc smacznym jedzeniem. Jakos przezylismy. Uff. Lotnisko JFK w NY jest ogromne. Pomiedzy wieloma terminalami kursuje AirTrain, ktory co jakis czas jezdzi rowniez do najblizszej lotnisku stacji metra. Co ciekawe - za przejazd do metra placi sie dopiero po wysiadce (pomiedzy terminalami - gratis). Ku naszemu przerazeniu kupno MetroCard (biletu wieloprzejazdowego na metro, autobusy) za pomoca karty kredytowej wymaga jedynie wlozenia tejze karty do odpowiedniej "szparki". Zadnego PINu, podpisu, kodu zabezpieczajacego. Niczego. No ale tu jest Ameryka, tu nikt sie niczemu nie dziwi. Dzieki uprzejmosci przyjaciol Rafala schronienie na najblizsze 4 noce mamy zapewnione w superkomfortowych warunkach. Thank you Marta and Jason! |