|
Wjechalismy do Los Angeles jedna z wielu mniejszych (powiedzmy trzypasmowych) i wiekszych (powiedzmy siedmiopasmowych) autostrad stanowych lub miedzystanowych. Nawet nam to sprawnie wyszlo i przejechalismy samiusienkim Hollywood Boulevard.
Poniewaz nie znalezlismy zadowalajacego miejsca do parkowania (w niedziele za darmo) postanowilismy najpierw obfotografowac "Hollywood Sign" (znak Hollywood), ktory miesci sie na Mt. Lee Perch w Griffith Park. Co ciekawe, do samego napisu nie ma dostepu, zabronione jest wspinanie sie do samego znaku a nawet w jego poblize. Dlatego wyruszylismy w poszukiwanie dogodnego miejsca na zrobienie zdjec. Chcielismy dojechac jak najwyzej i mozliwie jak najblizej, zeby nic nie zaslanialo nam widoku. Pokrecilismy sie niekonczacymi sie serpentynami w gore pomiedzy pieknymi rezydencjami w pieknie wypielegnowanych ogrodach i w koncu: JEST! W calej okazalosci. Zwykly napis, duze, drukowane, biale literki H-O-L-L-Y-W-O-O-D. W sumie nic ciekawego, a taki slawny. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli na swiecie. Serpentyny w dol zaprowadzily nas ponownie do Hollywood Boulevard, udalo nam sie zaparkowac i wyruszylismy na Walk of Fame. To najslawniejsza ulica w Los Angeles z wmontowanymi w chodnik zlotymi gwiazdami z nazwiskami slawnych ludzi i nie tylko (znalezlismy np. Mickey Mouse, Winnie The Pooh, Donald Duck, ale tez np. Frank Sinatra, Alfred Hitchcock, Ronald Reagan, Kevin Costner i wiele wiele innych). Co rok nowe gwiazdy otrzymuja swoje plyty chodnikowe, odslaniane z wielka pompa. Przy Hollywood Boulevard znajduje sie rowniez Kodak Theatre. To tu co rok na megadlugiej i meganudnej gali odbywa sie wreczenie Oskarow. A poza tym dookola brud, smrod, wiele opuszczonych sklepikow. Smutny widok jak na tak slawne miejsce. Konkluzja - przereklamowane! Po takim zniesmaczeniu nie pozostalo nam nic innego tylko udac sie do naszych Dobroczyncow i porozmawiac sobie wreszcie po polsku, dowiedziec sie jak sie zyje Polakom w Kalifornii i opowiedziec skad sie biora takie pomysly jak podroz dookola swiata. Zostalismy przywitani kotletami schabowymi. Chyba juz bardzo stesknilismy sie za polskim jedzeniem. Dziekujemy bardzo! Nie tylko za to oczywiscie, ale za wszystko! Zapraszamy do Warszawy, postaramy sie odwdzieczyc :) Wsrod dlugich nocnych i dziennych Polakow rozmow wybralismy sie na ogladanie wybrzeza zamieszkalego glownie przez bogatych Amerykanow. Tu wybralismy sobie ew. miejsce zycia w Ameryce: Newport Beach na wzgorzu, z widokiem na ocean. A w dole w porcie ma stac nasza lodka. Ale to gdybysmy musieli wyjezdzac z Polski. Na razie planujemy jednak wracac. Oczywiscie po wykonaniu calego planu :)
|